Skip to main content

Objawienie Janowe (Apokalipsa św. Jana) nie jest byle jaką „pogadanką”. Widzimy to już na samym początku tej Księgi. Święty Jan bardzo stanowczo nawołuje Kościół w Efezie do zmiany postępowania.

Nie robi jednak tego wulgarnie. Na początku „daje marchewkę”, a dopiero po wypowiedzeniu pochwał „wyciąga napominający kij”. Nie można bowiem wzywać do nawrócenia, gdy nie ma się pełnego obrazu wspólnoty, zarówno jej „duchowych zwycięstw” jak i upadków…

Przeczytaj: Ap 1,1-4;2,1-5a

Tweety: 
mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości. Pamiętaj więc, skąd spadłeś, i nawróć się, i pierwsze czyny podejmij.

dzisiaj

Rozważanie:

Chociaż wspólnota efeska wypracowała bardzo wiele pozytywnych cech, św. Jan nie oszczędził nagany dla tamtejszych chrześcijan. Może się to wydawać trochę nieuczciwe. Jak można zwracać uwagę tym, których przed chwilą pochwaliło się za „trud, stałość, dobre rozeznanie, wytrwałość, gotowość do znoszenia cierpień bez narzekań” (por. Ap 2,2-3)?

Patrząc typowo po ludzku (no bo jak mamy inaczej), wydaje się, że do Bożego zadowolenia wystarczy „dobry poziom”. Bóg ocenia jednak zupełnie inaczej. On „dostosowuje” swoje wymagania do konkretnych ludzi. Porównywanie się nic tutaj nie da. Wszechmogący wie, na ile kogo stać.

Dlatego, jeśli słyszymy w Apokalipsie naganę, to znaczy, że wspólnota była w stanie „poświęcić się” jeszcze więcej. Tym bardziej, że wystosowany w jej kierunku zarzut jest bardzo mocny. „Obniżenie miłosnych lotów” jest obiektywnie czymś złym.

Skoro kiedyś było lepiej, to znaczy, że „coś pękło” i warto powziąć nawrócenie. Zresztą, Objawienie Janowe zawiera w sobie antidotum. Trzeba „podreperować pamięć” (przypomnienie „punktu wyjścia” zawsze pomaga) oraz warto rozpocząć praktykowanie pokuty…

Modlitwa:
Chryste, proszę o łaskę wytrwałości w moich postanowieniach. Pragnę powrócić do pierwotnej miłości, by kochać Ciebie tak, jak wtedy, kiedy byłem Tobą całkowicie zauroczony. Amen.