Największe cuda to uzdrowienie duchowe. Bóg leczy ciało, by uleczyć ducha, On chce dotrzeć do serca człowieka.
Pan Bóg czyni cuda. Jednak te największe może wcale nie są tak widoczne czy spektakularne. Jezus nie uzdrawiał nigdy dla samego uzdrowienia, chciał dotrzeć do serca człowieka, bo wiedział, że właśnie tam głęboko tkwi prawdziwy problem. Uzdrowiony z jednej choroby, może być zaraz nieszczęśliwy z innego powodu. Komu uzdrowiono serce, kogo nauczono żywej relacji z Bogiem, ma już przemienione całe życie, bo inaczej na nie patrzy. Dlatego uzdrowienie ciała ma prowadzić do uzdrowienia ducha. Owocem, znakiem tego, że życie się zmieniło, jak słyszymy w pierwszym czytaniu i w Ewangelii, jest wyznanie wiary i wdzięczność.

To oferta zaprezentowana każdemu człowiekowi, nawet poganinowi, heretykowi, wrogowi, najdalszemu. Ale aby to się mogło dokonać potrzeba wiary. A to oznacza wyruszyć, podjąć decyzję, zaryzykować. Po to, aby potem wrócić całkiem innym.
Drugie czytanie przypomina nam, że cały ten proces oparty jest na wierności samego Boga, który jest wierny nawet kiedy my jesteśmy niewierni. Dlatego centrum chrześcijaństwa jest dobra nowina o zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią, które stale i wciąż od nowa staje się rzeczywistością w wierzącym.