Skip to main content

Pamiętam ten dzień, w którym się poznaliśmy. Przystojny, sympatyczny brunet, który potrafił rozmawiać jak nikt inny. Wydawało mi się, że chyba lepiej być nie może. Sądziłam, że nasze wspólne zainteresowania i niekończące się rozmowy to znak, że idealnie do siebie pasujemy. I stało się to, co z reguły dzieje się w chwili poznania bratniej duszy – zakochałam się!

Spędzaliśmy dużo czasu razem, a ja przestałam mieć czas dla Boga, który nie był mi już potrzebny. Mój przystojny brunet opowiadał mi o swojej rodzinie, o swoim życiu, które było burzliwe, a które zmienia się dzięki mojej obecności. Chłonęłam wszystkie jego słowa, jak każdy zakochany człowiek. Nie zwracałam uwagi tak naprawdę na to, co istotne. Kto przejmuje się drobnostkami w takich chwilach? Świat przecież podaje nam receptę na szczęście – „Bierz wszystko pełnymi garściami! Należy Ci się!” Przecież najważniejsza jest miłość, która podobna wszystko pokonuje, czyż nie? 

W końcu zaczęło się między nami psuć… Nigdy bym nie przypuszczała, że on zacznie się tak dziwnie zachowywać. Raz chciał być ze mną, innym razem twierdził, że to nie ma sensu, aż wreszcie zostawił mnie samą. Chyba najgorsze było to, że nie podał przyczyny. Załamałam się. Siostra namówiła mnie na dwutygodniowy wyjazd, który miał mi pomóc zapomnieć.

buty1

Minęło sporo czasu, który poświęciłam na odbudowanie swojego życia. Przyjaciel zabrał mnie któregoś dnia na czuwanie i tam doznałam nawrócenia. Powrót do Boga sprawił, że znów odzyskałam radość. Poczułam wreszcie, że nie jestem sama i jest ktoś, kto ofiarowuje mi miłość bezgraniczną. Takiej miłości potrzebowałam!

Ale szczęście nie trwało długo, bo on znów powrócił, a wraz z nim ogromna tęsknota. Chciał być ze mną, obiecywał wspólne życie. Byłam gotowa przebaczyć i zapomnieć ten ból, który tak długo trwał w moim sercu. Opowiedziałam mu o swoim nawróceniu i miłości Boga do każdego człowieka. W ogóle mnie nie rozumiał i powiedział, że do ślubu czekać nie będzie – postawił jasne warunki. Jego słowa były tak przekonywujące, że postanowiłam pogodzić w swoim życiu te dwie miłości.

Codziennie żyłam nadzieją, że mój chłopak zrozumie moją postawę. Nic się jednak takiego nie stało, a ja w głębi serca czułam się coraz gorzej. Doszłam do wniosku, że mimo najszczerszych wobec niego uczuć, nie mogę przeciwstawić się Bogu, więc z całej siły walczyłam o tę MIŁOŚĆ NAJWAŻNIEJSZĄ. Zostawił mnie po raz kolejny, z jeszcze bardziej roztrzaskanym sercem.

W takiej chwili człowiek myśli, że wybierając Boga skazany jest na samotność w swoim życiu. I ja tak myślałam. Pomimo wielu modlitw i próśb zaczęłam wątpić w swoją decyzję i ścieżkę, którą wybrałam.

Z całego serca Panu zaufaj,
nie polegaj na swoim rozsądku.
Poznawaj Go na każdej drodze,
a On twe ścieżki wyrówna. Prz 3, 5-6

Bóg z tym wszystkim nie zostawił mnie samej. Chciał tylko, żebym Mu zaufała i pozwoliła się poprowadzić. A kiedy już pozwoliłam Mu na to – postawił na mojej drodze kogoś, kto jeszcze bardziej mnie do Niego zbliżył i pokochał z całą moją miłością do Boga.

Być może jest to także Twoja historia. Jeśli myślisz, że Bóg zabiera Ci coś bardzo cennego, to pomyśl wtedy, jak wielkie rzeczy dla Ciebie przygotował chcąc, abyś był naprawdę szczęśliwy!