Bardzo pouczająca Ewangelia. Pokazuje ona, na czym nie polega chrześcijaństwo.
Przeczytaj: J 12,1-11
Tweety:
Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie
Rozważanie:
Gdy wczytuje się w zarzut Judasza (totalnie odcinając się od faktu, że za chwilę zdradzi Jezusa), wydaje mi się, że chciał tymi słowami zaimponować reszcie towarzystwa. Z kolei Święty Jan Ewangelista, pogłębia nasze spojrzenie na to wydarzenie wysuniętym oskarżeniem, że Judasz po prostu chciał „zadbać o własną kieszeń”. Apostołowie trochę się już znali, więc taka uwaga musiała mieć jakieś podstawy. Pomijając jednak oskarżenie Judasza o „lepkie ręce”, zobaczmy, co to zdarzenie mówi o jego postrzeganiu Jezusa. To jest o wiele bardziej ciekawe…
Uczeń, który tyle czasu słuchał Jezusa, zredukował przesłanie Chrystusa do troski o ubogich. To prawda, że Jezus nie raz nauczał o miłości do tych najbardziej zapomnianych. Niemniej, sednem przekazywanych przez Niego treści, było to, że jest Synem Bożym, który przyszedł objawić miłość Boga Ojca. Nie można czytać orędzia Chrystusa pomijając fakt, że jest On Bogiem. Judasz niestety to uczynił. Zbyt bardzo skupił się na własnym spojrzeniu na świat, że nie doszło do niego, że celem kroczenia za Jezusem jest współpraca z Bogiem bliskim. Wyjątkowość „jezusowego komunikatu dla świata” nie zawiera się przecież w tym, że własne, oddolne inicjatywy mogą zastąpić Boga. Bunt Judasza trzeba więc odczytać jako niezrozumienie Jezusowej misji odkupienia grzeszników.
A jak jest w naszym życiu? Co mówi o nas opisane w tej Ewangelii napięcie? Zastanówmy się, na ile nasze myślenie pokrywa się z tym, co mówił Jezus. Każda znaleziona w nas niezgodność z Jego nauką, powinna być zachętą do nawrócenia. Dlaczego? Dlatego, że prędzej czy później, dojdzie do sytuacji, że zdradzimy Jezusa, ponieważ nie będziemy potrafili wytrzymać tego, że Jezus pomija rzeczy dla nas ważne.
Najlepszym sposobem uzdrowienia naszego myślenia o Bogu i chrześcijaństwie jest postawa Marii. Uklęknijmy przed Jezusem i ofiarujmy Mu coś dla nas ważnego. Czym więcej będziemy okazywali czułości Jezusowi, tym mniej będzie w nas nerwów, że coś w chrześcijaństwie nie zgadza się z naszym światopoglądem. Uznamy wtedy, że chociaż nie do końca rozumiemy postanowienia Boga, kochamy Go, więc jesteśmy gotowi Mu zaufać…
Modlitwa:
Panie, chcę uklęknąć obok Marii i wylać na Twoje nogi „olejek moich trudnych spraw i rzeczy, które są dla mnie niejasne”. Trochę to wszystko zbierałem, więc jest to dla mnie bardzo cenne. Nie chcę bowiem powtarzać pretensji Judasza. Nie będę krzyczał, że chrześcijaństwo mnie zawiodło. Pragnę Tobie zaufać w tym, co jest dla mnie trudne. Amen
