[do_widget "Tekst" title=false] [do_widget "Kategorie" title=false] [do_widget "Szukaj" title=false] [do_widget "Kalendarz" title=false]

Kroczmy śladami świętych. Choćby i po wodzie!

0
0



Gdy zorientujesz się, że w zjawie, która przed chwilą była Twoim absolutnie największym lękiem, możesz spotkać najlepszego Przyjaciela, wszystko przestanie być tak bardzo przerażające.

Jest środek nocy, burza na jeziorze. Dookoła apostołów nieustannie wyrastają wzburzone bałwany wody, fale co chwilę zalewają pokład. Wiatr i zacinający deszcz chłostają twarze apostołów, którzy walczą z szamocącymi się żaglami. Jedyne co słychać to huk wiatru i grzmoty piorunów, raz na jakiś czas niebo rozświetla blask błyskawicy. Apostołowie są pełni strachu, trwoga osacza ich coraz bardziej. Nic dziwnego, że w takich okolicznościach ulękli się również Jezusa. Pewnikiem jest, że Go nie poznali, cóż mogli dojrzeć w czerni nocy, pomiędzy spienioną wodą? Jezus musiał być ubrany w białe szaty, inaczej w ogóle nie wyróżniałby się z otaczających ciemności. Jedyne co widać, to zarys jasnej, zbliżającej się postaci. Scena niczym z horroru! Woła do swoich uczniów: „Ja jestem, nie bójcie się!” Jestem przekonana, że tak naprawdę krzyczy do nich coś w rodzaju: „Chłopaki, dajcie spokój, przecież to ja jestem!” Piotr poznaje Nauczyciela po głosie, wyrywa się do Niego. Zaczyna kroczyć po tym, co jeszcze przed chwilą było jego największym problemem. Idzie w stronę Jezusa, ale znów ogarnął go lęk, z powodu widoku wiatru. Jak można zobaczyć wiatr? Można jedynie zobaczyć coś, co wiatr wprawił w ruch. Skoro Piotr jest właśnie na środku jeziora, z pewnością przeraził się jakiejś gigantycznej fali poruszonej wiatrem. Jego zwątpienie spowodowało, że zaczął tonąć w tym, czego się przestraszył.

Nasza codzienność jest nieustannym żeglowaniem w trakcie w burzy. Co jakiś czas zalewają nas fale lęku, w oczy zacina nam deszcz zmartwień. Pośród tego wszystkiego ciężko jest rozpoznać Boga. Trzeba się wsłuchać. Możesz Go odszukać, chociaż Jego postać będzie niewyraźna. Gdy zorientujesz się, że w zjawie, która przed chwilą była Twoim absolutnie największym lękiem, możesz spotkać najlepszego Przyjaciela, wszystko przestanie być tak bardzo przerażające. Zobacz, Jezus nie ucisza sztormu, nie rozjaśnia nieba. On kroczy po Twoich problemach, ma nad nimi wszystkimi władzę. Daje Ci łaskę abyś też mógł deptać po wszystkim, czym się tak bardzo martwisz. Ale uważaj! Burza trwa nadal, a największa fala przyjdzie dopiero, gdy już wysiądziesz z łódki. Pamiętam, jak pierwszy raz żeglowałam na morzu. Pierwszego dnia miałam wachtę nocną i gdy stawiłam się na pokładzie zobaczyłam kilkumetrową falę, zbliżającą się w stronę łodzi, sięgającą znacznie wyżej niż granice kokpitu. Pomyślałam tylko: „O cholera, zaraz zginę!” Ku mojemu zaskoczeniu żaglówka na tę falę wpłynęła, nikt nie utonął, a rejs trwał nadal. Zawsze gdy czytam tę Ewangelię przypominam sobie mój strach podczas tamtej sytuacji i zdziwienie po wszystkim, gdy okazało się, że fala wcale nie była taka groźna na jaką wyglądała, mało tego – unoszenie się na niej sprawiło mi dużą przyjemność!

Jeżeli nie zwątpisz i nie przestraszysz się, uniesiesz się na swoich lękach, a fala wsteczna popchnie cię w stronę Jezusa! Jednak gdy ulegniesz napierającym obawom i zmartwieniom, utoniesz w nich. Pamiętaj wtedy, że obok ciebie jest Ktoś, kto ma kontrolę nad wszystkimi twoimi problemami i jak tylko zawołasz „Panie ratuj!”, On NATYCHMIAST wyciągnie do ciebie rękę!

jezus ratownik

Mt 14,22-33

Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze.

Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!» Na to odezwał się Piotr: « Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł : «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?» Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».

Leave a reply

Copyrights TwojaBiblia.pl 2014 

Created by agencja kręci się!

KontaktPolityka prywatnościRegulamin
Facebook | TwitterGoogle +Pinterest