Skip to main content

Jezus uderza w samo serce grzechu, który czai się i rozwija tam, gdzie kult, religijność, to co święte. To hipokryzja. Jest ona jak nowotwór, krok po kroku zabierającą wierze życie.



Skryta pod kamuflażem prawa, tradycji, religijności. Dotyka duchownych wysokiego szczebla i szeregowych wiernych. Ona potrafi zabić w nas wiarę szybciej niż ateistyczne ideologie.

Przeczytaj: Mt 23, 1-12

Tweety:
„mówią, ale sami nie czynią”
„sami palcem ruszyć ich nie chcą”
„uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać”

chorobawiary

Rozważania:
Hipokryzja, którą piętnuje Jezus, wiąże się najczęściej z grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu. Stawiam siebie, swoją wygodę i wizerunek w miejsce Boga. Wtedy wiara staje się zespołem pustych religijnych rytuałów. Lekarstwem według słów Jezusa jest uznanie ojcostwa Boga i naszego wzajemnego braterstwa.

Dopiero gdy jesteśmy we wspólnocie, widzimy swoją równość, dopiero w niej rodzi się duch służby. Jako bracia i siostry jesteśmy też odpowiedzialni wzajemnie za siebie, by się upominać i czuwać, czy nasza wiara jest tożsama z naszymi deklaracjami. Żyjąc poza jakąkolwiek wspólnotą, łatwo ześlizgujemy się w przepaść obłudy, pozerstwa i hipokryzji.

Modlitwa:
Jezu, dziś przez Swoje Słowo uzdrawiaj mnie z przejawów obłudy, powierzchowności i próżności. To grzech zgorszenia, który zabija moją wiarę i wiarę moich braci. Tak samo jak oczyściłeś Świątynię Jerozolimską z tego, co bezbożne, tak teraz oczyszczaj moje życie. Chcę odkrywać swoją wartość, która płynie z Twojej miłości, a nie z przywilejów, zaszczytów i pierwszych miejsc. Jezu, pomagaj mi być sługą – tak jak Ty nim się stałeś. Amen.

Więcej na dziś:
Iz 1, 10.16-20
Ps 50, 8-9.16bc-17.21 i 23