[do_widget "Tekst" title=false] [do_widget "Kategorie" title=false] [do_widget "Szukaj" title=false] [do_widget "Kalendarz" title=false]

Nie: dlaczego? Ale: po co?

1
0



W ogrodzie oliwnym wybiera sobie trzech spośród jedenastu, którzy mu zostali. Nie wiadomo dlaczego ich w ogóle wybiera, jakby nie mógł wszystkich poprosić, żeby z nim czuwali. Zawsze większa szansa, że któryś by jednak nie usnął. A jednak wybiera sobie trzech. Nie wiadomo dlaczego akurat tych trzech. Może najgłośniej krzyczeli, że go nie zostawią, nie opuszczą, nie zwątpią. Tak się składa, że to ci sami trzej, których wcześniej zabrał ze sobą na górę przemienienia. Przypadek? Nie sądzę.

Nie wiemy dlaczego. A po co? Wtedy zabrał ich ze sobą, by objawić im moc i chwałę. Teraz wybiera ich, by pokazać im swoją słabość – ale i moc Ojca, i swoje posłuszeństwo, zawierzenie Ojcu. To także tajemnica naszego wybrania – powołania chrześcijańskiego. Nie wiemy, dlaczego Chrystus nas wybrał. Tak jak uczniom, tak i nam ukazuje tajemnicę swojej mocy – piękno Kościoła, jego duchową potęgę, jego niewzruszoność, ale i jego słabość w ludziach, w ich grzechach i upadkach.

Ci sami trzej uczniowie robią dokładnie to samo, co wcześniej na Taborze. Zasypiają. Diagnoza, jaką Jezus stawia uczniom jest aktualna przez wieki i dzisiaj. Duch gotowy, ale ciało mdłe. Doświadczamy tego nieraz bardzo wyraźnie i boleśnie. Z jednej strony jest w nas gorące, szczere pragnienie, by żyć radykalnie ewangelicznie, mamy wielki zapał do modlitwy, do tysiąca dobrych rzeczy jakie moglibyśmy i chcieli zrobić, a z drugiej strony rzeczywistość naszej codzienności skrzeczy, jest mdła, nijaka. My na co dzień jesteśmy mdli i nijacy, trochę dobrzy, trochę źli. Nasze chrześcijaństwo na co dzień jest takie ledwo ledwo, odgrzewane co niedzielę i raczej nie pierwszej świeżości, takie zaspane, półprzytomne.

LaAgoniaEnGetsemani-ElGreco (c.1590) — kopia

Uczniowie i tam, i tu zasypiają. Przesypiają i chwałę Jezusa, i Jego słabość. I Jego wywyższenie, i Jego udrękę. Przerasta ich Jego piękno, ale uciekają też od „brzydkiego”, słabego, budzącego litość Jezusa w Getsemani.

Czas udręki, czas próby wiary, czas znużenia, niepewności, trwogi jest w gruncie rzeczy czasem szansy, czasem możliwości bycia z Jezusem, bycia bardzo blisko Niego. Jest szansą spełnienia tej obietnicy – na pewno szczerej – którą jeden przez drugiego składali kilkadziesiąt minut wcześniej: Będę z Tobą, nie opuszczę Cię, choćby mi przyszło z Tobą umrzeć nie wyprę się. Teraz, kiedy mogliby przekuć słowa w rzeczywistość, śpią. Oczy ich były senne, czy jak można przeczytać w starych tłumaczeniach ociężałe. Jezus raz ich budzi, raz ich nie budzi. Ale cały czas mają szansę. On cały czas jest tuż obok i czeka na nich. Po co?

Chce pokazać im swoje udręczone człowieczeństwo. Chce, by zobaczyli swojego wielkiego nauczyciela, mistrza i Pana na dnie trwogi. Przerażonego, drżącego, spoconego krwią. By już na zawsze wiedzieli – i mogli innym powiedzieć: widzieliśmy – On przeszedł przez dno piekła, przez dno najgorszych doświadczeń człowieka. By pamiętali i świadczyli, że nie ma takiego dramatu, nieszczęścia, udręki, których On by nie znał, w których by na nas nie czekał, w których nie byłby tuż obok.

Leave a reply

Copyrights TwojaBiblia.pl 2014 

Created by agencja kręci się!

KontaktPolityka prywatnościRegulamin
Facebook | TwitterGoogle +Pinterest